Strefa Ciała i MER: Głęboka praca powięziowa (Myofascial Energetic Release) pozwala uwolnić skumulowane w ciele napięcia i wyparte emocje bez konieczności ciągłej analizy intelektualnej.
Męskie Kręgi: Przestrzeń bez kobiet eliminuje tzw. „kogutowanie” i rywalizację, tworząc warunki do pełnej autentyczności.
Rola Natury i Dendroterapii: Kontakt z drzewami (np. brzozami) i przebywanie w lesie obniża poziom przebodźcowania i wycisza układ nerwowy po intensywnych procesach terapeutycznych.
Gdy taka ilość męskiej energii kumuluje się w jednym miejscu, atmosfera staje się niezwykle mocna i transformująca. Czułem się, jakbyśmy byli w obozowisku tuż przed jakąś bitwą. Jednak ta walka nie odnosiła się do jakiegoś zewnętrznego wroga. To była potyczka wewnątrz każdego z nas, a głównym wrogiem były nieaktualne przekonania. Z nimi mierzymy się o wiele skuteczniej, gdy czujemy wsparcie innych, podobnie czujących ludzi, a w tym wypadku konkretnie samych mężczyzn.
Na festiwalu dawałem sesje w strefie pracy z Ciałem. Pomagałem mężczyznom w fizycznej i mentalnej transformacji, wykorzystując masaż powięziowy MER (Myofascial Energetic Release – Mięśniowo-Powięziowe Rozluźnianie Energetyczne) oraz podejście czaszkowo-krzyżowe (Dotyk Obecności).
Ciało mężczyzny, napięte od brania na siebie odpowiedzialności, stresu i presji, potrafi gromadzić w powięziach ogromny ładunek trudnych historii. Moim zadaniem była pomoc w uwalnianiu tych zablokowanych emocji poprzez głęboki, świadomy dotyk. Kiedy tworzymy bezpieczną, nieoceniającą przestrzeń do odczuwania, Ciało wreszcie puszcza to, co trzymało nieraz przez lata, robiąc miejsce na nową jakość życia.
„Spotkanie dwóch osobowości jest jak kontakt dwóch substancji chemicznych: jeśli zajdzie jakakolwiek reakcja, obie ulegają przekształceniu”
Carl Gustav Jung
Psychiatra i myśliciel – kluczowy dla pracy z cieniem
O intensywności procesów, jakie tam zachodziły, może świadczyć sytuacja z Sebastianem. Przyszedł do strefy ciała po udziale w szałasach potu. Był ewidentnie przebodźcowany i podzielił się, że zbierają się w nim potężne emocje.
Miałem tego dnia już pełną rezerwację na pracę indywidualną, więc zapronowałem mu, aby poszedł do lasu obok i skontaktował się ze sobą w obecności drzew – a konkretnie brzóz, które mają niezwykle łagodną, kojącą energię.
Las zadziałał tak kojąco, że Sebastian – mimo że, jak przyznał, na co dzień nie rysuje i nawet nie pamięta, kiedy robił to po raz ostatni – wyciągnął kartkę i naszkicował las, wręczając mi ten rysunek jako pełną wdzięczności mini-laurkę.
To niezwykle wymowne. Pokazuje terapeutyczną siłę, jaką ma natura, las i same drzewa. Ja sam jej doświadczam, prowadząc warsztaty terapi leśnej i dendroterapii.
Prawdziwe wejście w swoją męską moc wymaga ogromnej odwagi. Odwagi do bycia w pełni autentycznym, a nierzadko – przyznania się do słabości.
Prowadząc kręgi męskie zauważyłem, że o wiele łatwiej jest to zrobić w czysto męskim gronie. Wtedy wyłącza się tzw. „kogutowanie”. Spada poziom naturalnej rywalizacji i chęci imponowania kobietom, które aktywują się u nas nawet podświadomie.
Presja bycia "niezniszczalnym" bardzo nas ogranicza. Jeśli udaję kogoś innego przed drugim człowiekiem, gubię autentyczność wobec samego siebie, co po latach kumuluje się w postaci stresu i dobija na zdrowiu psychofizycznym.
Zwieńczeniem tej głębokiej pracy był męski krąg końcowy. Ten widok był tak potężny, że fizycznie nie mieścił się w obiektywie aparatu! W tej przestrzeni można było na własnej skórze poczuć, że „nie jestem odosobniony w swoim doświadczeniu”.
Kiedy słyszysz, że inni mierzą się z podobnymi lękami i zranieniami, przestajesz surowo oceniać siebie. Zaczynasz zadawać właściwe pytania: Gdzie moje doświadczenia mnie blokują? Jakie nowe rozwiązanie mogę dla siebie wybrać tu i teraz?
Na co dzień w swojej praktyce pracuję głównie z kobietami, bo statystycznie to one częściej i odważniej decydują się na staniecia do swoich emocji. Dlatego tak niesamowicie budujące było dla mnie widzieć na festiwalu tylu mężczyzn gotowych do procesowania niewyrażonych wcześniej emocji i przyglądania się swoim starym programom. To fantastyczne uczucie – obserwować męzczyzn, którzy pracują ze sobą na takiej głębokości psychicznej i fizycznej.
W świecie, w którym wielu z nas wychowywało się w domach z nieobecnymi ojcami, kontakt z głęboką męskością, która umie kochać i to pokazywać, bywa czsem utrudniony dla obu z płci. Zamknięte męskie kręgi i wydarzenia takie jak Conscious Man są dla nas absolutnie korzystne tak jak i spotkanie kobiet w ich własnym gronie, np. festiwal Moon Gathering, który znajoma z kursów MER organizuje na Litwie co dwa lata stricte dla kobiet.
Docelowo uczymy się żyć w relacjach z naszymi partnerkami. Jednak tę najtrudniejszą część pracy z własnym cieniem i zablokowanymi w ciele emocjami warto czasem wykonać w męskim gronie. Dzięki temu, wracając do naszych kobiet i rodzin, mamy więcej objętości emocjonaknejm jesteśmy bardziej ugruntowani, spokojni, bo bliżsi samemu sobie.
„Jesteśmy stworzeni do współpracy – jak stopy, jak ręce, jak szeregi górnych i dolnych zębów. Działanie przeciwko sobie jest więc przeciwne naturze”
— Marek Aureliusz
Filozof stoicki, cesarz rzymski
**Anna Bilska:** Witam ciebie serdecznie i cieszę się, że znalazłeś dla mnie czas i jeżeli pozwolisz, to poprosiłabym, żebyś osobom, które nas będą oglądać opowiedział coś o sobie.
**Tomasz Horecki:** Nazywam się Tomasz Horecki. W tej chwili siedzę w Zakopanym. To jest moje rodzinne miasto. Wróciłem do niego po 22 latach mieszkania w Warszawie i na co dzień zajmuję się teraz pracą z drugim człowiekiem poprzez ciało. Dokładnie – pracą z emocjami, z bólem fizycznym, emocjonalnym, także pracą z traumą. Dużo współpracuję z kobietami, ponieważ kobiety są częściej gotowe do tego typu pracy. Aczkolwiek miałem ostatnio przyjemność być na festiwalu świadomego mężczyzny Conscious Man, gdzie ponad 1000 mężczyzn wspaniale pracowało ze sobą. Atmosfera była jak w obozowisku, jakbyśmy szli na jakąś bitwę. Natomiast ta bitwa była z samym sobą. Ten wróg to są jakieś nasze stare, nieaktualne przekonania, z którymi możemy się mierzyć lepiej, jeżeli jest to wsparcie wokół. Ja akurat tam pracowałem w strefie pracy z ciałem. Moimi dłońmi, obecnością i rozmową wspierałem transformację i odnajdywanie przez mężczyzn właśnie tych ograniczających przekonań i emocji, które się zagnieździły w ciele, aby mogły zostać rozpoznane, uwolnić się, zostać wyrażone i żeby to można było zastąpić nowym.
**Anna Bilska:** To jest przepiękne spotkanie. Ja oczywiście jako kobieta śledzę to tylko z relacji, ale to jest cudowne i ma swoją niezwykłą moc według mnie. Tak myślę, obserwując wasze relacje. I wiesz co, to jest taki temat, który sam z siebie poruszyłeś. Jakbyś mógł nam coś jeszcze o tym opowiedzieć, o tyle, o ile można o tym opowiedzieć, bo to chyba bardziej trzeba przeżyć, prawda?
**Tomasz Horecki:** Odnośnie mocy, o której powiedziałaś, ja tak czuję i wierzę, że każdy z nas ma w sobie tą moc, i ona jest często po prostu przysłonięta naszymi doświadczeniami z tego życia. Wspieranie się nawzajem w uruchamianiu tej mocy, w dochodzeniu do tej mocy, która w każdym z nas jest, jest wspaniałą drogą. Także i dla mnie. Właśnie powiedziałbym tutaj, że jeżeli chodzi o mężczyzn i ten festiwal, na którym byłem, to odwaga jest potrzebna do tego, żeby być bez maski, być autentycznym, przyznać się nieraz do słabości, do swoich ograniczeń. Łatwiej jest to zrobić, jeżeli jesteśmy w kręgu męskim. Wtedy wyłącza się „kogutowanie” i jakaś taka rywalizacja w kontekście zdobywania kobiet. To jest taka rzecz, która ogranicza nas w pewnym sensie w zobaczeniu siebie. No bo jak nie jestem autentyczny z drugim człowiekiem, to też nie jestem autentyczny ze sobą. No i to jest moc spotkań w kręgu. I na Conscious Man to było niesamowite, bo tam był krąg na 1000 osób na zakończenie. Nie mieścił się w obiektywie, przynajmniej moim. I to właśnie jest ta moc grupy, którą można wykorzystać do pracy ze sobą, żeby usłyszeć, że nie jestem odosobniony w danym doświadczeniu. Przestać się oceniać za to wewnętrznie, zobaczyć to, zrozumieć na przykład: co z tego mogę dzisiaj wykorzystać? Co mi to dało w życiu? Gdzie mnie to ogranicza? Jak mogę wybrać z tej świadomości, przy tej szerszej perspektywie, nowe rozwiązanie dla siebie.
**Anna Bilska:** Ten aspekt, o którym wspomniałeś, że mężczyźni, gdy są sami ze sobą, wtedy zachowują się inaczej. Zresztą ja to obserwuję, że my kobiety, kiedy jacykolwiek mężczyźni są z nami, też zachowujemy się inaczej. Tak jak mężczyzna chce zdobywać, tak my chcemy się podobać i energia jest wtedy inna. Ja myślę, że w ogóle wszystkie legendy o tym, jak to kobiety nie są w stanie się skomunikować i porozumieć, mają swoje źródło tutaj. Kiedy my jesteśmy same ze sobą, to wyzwala się zupełnie inna energia. Możemy po prostu być sobą. To, co ty podkreśliłeś, to jest niesamowite, że w męskim gronie wy możecie sobie pozwolić na to, żeby ściągnąć maskę. Ja nie chcę powiedzieć, że tu dzieje się to samo, bo jestem bardzo głęboko przekonana o tym, że między mężczyznami a kobietami są różnice. Nie chcę ich demonizować, jestem systematycznie przez mojego syna upominana, kiedy mówię „bo to jest męskie, a to jest kobiece”, że tak robią „mamoludzie”, zarówno kobiety i mężczyźni, ale to poboczny wątek. Ja bym chciała jeszcze na chwilę wrócić do ciebie, bo to co ty robisz, jest dla mnie takie nowe. Ja rozumiem, że ty pracujesz zazwyczaj z trudnymi sytuacjami, bo jeżeli trzeba oswoić na nowo dotyk, to rozumiem, że bardzo często się to wiąże z jakimiś trudnymi przeżyciami, czy niekoniecznie?
**Tomasz Horecki:** Naturalnie doświadczenia są przeróżne. Pracuję też z osobami, które mają doświadczenia przemocowe czy pochodzą z domów alkoholowych i oczywiście są bariery w ogóle w tym, żeby pozwolić sobie na bycie dotkniętym. To wymaga zaufania, to wymaga także odpowiedniego tempa, tego, aby osoba mogła poczuć, że nie jest oceniona. Ja dlatego dużo swojej uwagi kieruję w naukę nieoceniania. Bo umysł z natury ocenia, segreguje, szufladkuje, upraszcza rzeczy. Każdy z nas jest taką głębią, że ja poznaję przez całe życie siebie i moich najbliższych i jest to opowieść bez końca. Najprawdopodobniej założenie, które przyjmie moja głowa na bazie kilku faktów – że ktoś jest ubrany tak, mówi tak, to on jest taką osobą – nie jest zbliżone do prawdy. Tą prawdę odkrywamy o sobie. A ciało pamięta. Ciało nie kłamie i ono często nosi w sobie te tajemnice, bo one bywają nieuświadomione. Dopiero jak w pracy z ciałem dochodzi do kontaktu na przykład z emocją, która się gdzieś zagnieździła, ona może się pokazać w tym momencie, kiedy system danego człowieka jest gotowy. Ta sytuacja, w której jest też zewnętrzny zasób w postaci mnie – towarzysza, świadka, który jest i nie ocenia, też nie zabiera mocy, tylko pozwala każdemu iść swoim tempem – wtedy ciało może pokazywać historie, emocje, które się właśnie wtedy wyrażają i uwalniają. To jest taka energia, która gdzieś kiedyś została zebrana i niewyrażona.
**Anna Bilska:** No bo ja nie wiem, czy do końca rozumiem, o czym ty mówisz. To co opowiedziałeś do tej pory wyobrażam sobie w ten sposób, że jest to praca z ciałem i poprzez to, co ciało nam pozwoli pokazać w twojej obecności. Twoją pracą powodujesz, że to się uwalnia z nas?
**Tomasz Horecki:** Generalnie tak. I tu stosuję albo biodynamiczne podejście czaszkowe, dotyk obecności (Touch of Presence), które polega po prostu na intuicyjnym dotyku przez ubranie. I wtedy bezruch, połączenie układów nerwowych oraz ten przepływ w dotyku sprawiają, że ciało może opaść, wyluzować się, przejść do trybu regeneracji. W tym trybie głębokiej regeneracji ciało doskonale wie, co robić. To jest w ogóle dla mnie niesamowite.
**Anna Bilska:** Okej, czyli w zasadzie nie ma jednej drogi. To ciało prowadzi poprzez to, w jaki sposób ta energia nas blokowała? Coś powodowało dyskomfort przy dotyku i to zostaje w tej pracy uwolnione i w związku z tym to napięcie puszcza. Nie ma już tej blokady przed dotykiem. Ja tak analizuję różne sytuacje. Jak kiedyś kolegę w pracy klepnęłam po plecach, a jego reakcja była taka, że on nie krzyczał, ale ja widziałam, że dla niego to było absolutnie czymś bardzo trudnym. Wiesz, duży, silny mężczyzna, a tu taka reakcja. Tylko pojawił się też taki wątek, że ja sama czasami czuję dyskomfort w kontakcie, mimo że nie uważam się za osobę, która ma z tym problem. Ale kontakt z niektórymi osobami jest dla mnie nieprzyjemny. I nie dlatego, że my się nie lubimy, tylko ja czuję dyskomfort.
**Tomasz Horecki:** Czuję, że to jest naturalne, że są osoby, z którymi jesteśmy otwarci na dotyk i są osoby, z którymi na to nie jesteśmy otwarci. Moim celem nie jest otwieranie ludzi na dotyk, tylko tak jak mówiłem wcześniej: uruchamianie własnej mocy, świadomości i lepszego poczucia we własnym ciele, czyli uwolnienie od bólu fizycznego czy emocjonalnego. Czyli gdzieś tu wracamy bardziej do obszaru, gdzie ludzie przeżywali różnego rodzaju traumy i to poblokowało ich na dotyk. Tu się poruszamy.
**Anna Bilska:** Przeżywali traumy i w tej chwili w ich ciele coś jest zamrożonego. Nie ma zdrowego przepływu. Coś jest zablokowane.
**Tomasz Horecki:** Tak. I tutaj przychodzi mi do głowy druga modalność, której używam. To jest mięśniowo-powięziowe rozluźnianie energetyczne MER (Myofascial Energetic Release). To jest już dotyk głęboki, masaż powięziowy, ale bardzo powolny, z bardzo dużą uważnością i kontaktem z tym, co się dzieje w ciele i w emocjach.
**Anna Bilska:** Okej, bo to potrafi się bardzo ze sobą wiązać. Mam nadzieję, że rozumiem, bo wydaje mi się, że dotykamy tutaj takich tematów, gdzie potrzebne by było z kilka godzin wykładu, żeby przenieść do końca to, z czym pracujesz.
**Tomasz Horecki:** Pytaj Anno. Ja do dziś mam w tym wyzwanie, żeby opowiadać. W zależności z kim rozmawiam, odpowiadam tak, żeby znaleźć połączenie. Kiedy ktoś mówi, że to jest fizjoterapia, ja mówię: "nie, no właśnie nie", ale mówię tak, żeby złapać jakiś punkt zaczepienia, bo to jest nowe.
**Anna Bilska:** To może inaczej zadam pytanie. Komu ty pomagasz?
**Tomasz Horecki:** Pracuję głównie z kobietami, a także z mężczyznami, którzy są gotowi, z dziećmi i młodzieżą. Ale największa grupa to kobiety, które są bliżej zrozumienia tego, że mają emocje, że warto je wyrażać i być ze sobą w kontakcie. To życie wewnętrzne rozwija się w obu płciach i to było wspaniałe doświadczenie na festiwalu świadomego mężczyzny. No ale jest nas 40 milionów, a na festiwalu było 1000 osób. Mam nadzieję, że świadomych mężczyzn w Polsce są miliony. Natomiast statystycznie wygląda na to, że trafiają do mnie kobiety. To też jest ciekawy aspekt: jeżeli jest ta sama jakość dotyku, załóżmy, że moja partnerka ma zrobione te same szkolenia, podobną wrażliwość i neutralność co ja, to jednak to, że to jest mężczyzna albo kobieta sprawia, że w osobie leżącej na stole potrafią się dziać inne rzeczy. Tematy związane z relacją z ojcem to inne tematy niż relacja z matką. Czasami warto popracować z kobietą, a czasami z mężczyzną. Ja przez tą obecność i neutralność buduję takie pierwsze przekonanie, że "okej, teraz z perspektywy kobiety: leżę na stole, dotyka mnie mężczyzna, i jest okej. Zaczynam się czuć bezpieczna".
**Anna Bilska:** Wiesz co, to mi przypomina moją pracę z hipnozą. Kiedy trafiłam na hipnoterapeutę, pokazało mi to, że mam jakiś problem. Nie byłam w stanie w obecności tego człowieka wejść w hipnozę, a robiłam to wcześniej prowadzona przez kobiety. Zakończyliśmy. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że zareagowałam na mężczyznę tak, że wyzwoliła się we mnie bariera. Nie mogłam się rozluźnić, bo muszę się podobać przecież, nie mogę źle wyglądać.
**Tomasz Horecki:** Sama to stwierdziłaś. Być może chodziło w twoim wypadku o tego konkretnego mężczyznę, albo w ogóle o gotowość do pracy z mężczyznami, żeby same emocje wyrażać i robić na nie miejsce w ciele.
**Anna Bilska:** Słuchaj, słuchając ciebie myślę sobie, żeby móc poczuć moc jako mężczyzna, takie spotkanie, wydarzenie daje współczesnemu mężczyźnie szansę poczuć tę męską energię. Czy my się pogubiliśmy w tej męskości i kobiecości, że potrzebujemy do tego takiego dużego spotkania? Ja tego nie kwestionuję, bo to jest przecudowne. Ciekawe czy mój były mąż się tam wybierze. Co się w zasadzie dzisiaj z nami dzieje, z kobietami, z mężczyznami? Czy my mamy tu problem?
**Tomasz Horecki:** Dla mnie piękne jest to, gdy prawda wychodzi na wierzch. Ja się skupiam na tym, aby moja prawda, i osób z którymi pracuję, mogła się pokazać. I wtedy całym sercem czujemy: "to jest prawda". To niesamowite przeżycie. Kto potrzebuje, ten potrzebuje. Kto chce pojechać, ten pojedzie. "Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli". Czy się pogubiliśmy? Wiele rzeczy na tym świecie uważanych za normalne, dla mnie normalnymi nie są. Ja staram się żyć według tego, co dla mnie jest jakąś wartością. Widzę, jak bardzo jeszcze te wielopoziomowe schematy nas trzymają. To jest wieloetapowa praca w poszukiwaniu siebie, swojej drogi i swojej prawdy.
**Anna Bilska:** No okej, ale uparcie będę wracała do tego: czy takie spotkania są, bo mężczyźni nie dostają tego, co trzeba w domu, w rodzinie? Czy nasz styl życia tak się zmienił, że nie jesteśmy w stanie czerpać z tego, co w domu?
**Tomasz Horecki:** Rodziny mają różny skład. Może być mężczyzna, żona i dwie córki, albo sami synowie. Znalezienie się w przestrzeni, w której jest łatwiej o autentyczność, jest ważne. Mój pierwszy krąg to był krąg mieszany i było to ciekawe przeżycie. Ale widzę, że bycie na kręgu niemieszanym – sami mężczyźni albo same kobiety – bywa łatwiejsze. Wydaje mi się, że jakąś część pracy warto wykonać wcześniej, w takim zamkniętym gronie, żeby móc potem pójść na krąg mieszany i z niego skorzystać. Jeżeli to pomaga zobaczyć siebie, podjąć decyzje w swoim życiu i zmienić je na lepsze, no to to służy.
**Anna Bilska:** Ja pytałam może tendencyjnie, bo mam wrażenie, że przez to, jak inaczej dzisiaj żyjemy, mężczyźni mają utrudniony kontakt z męskością. Ja wychowywałam córkę i syna sama. W domu nie było mężczyzny. Myślę, że rozbitych rodzin mamy sporo. Zostawiając w spokoju męskość – bo nie mówię, że kobiety mają przez to łatwiej – chodzi o to, że budowanie relacji staje się coraz większym wyzwaniem. Szczególnie przy dłuższym życiu. I budujące jest to, że kiedy słyszę od dziewczyn: "Gdzie są ci faceci? Ten mnie okłamał, tamten chciał tylko seksu", a potem rozbudowuje się cały proceder na portalach randkowych, i one mówią, że nie ma normalnych facetów... Ty pokazujesz, że tacy świadomi mężczyźni są. Ja też jestem przekonana, że tacy mężczyźni istnieją.
**Tomasz Horecki:** Ten festiwal rośnie z roku na rok. Wspaniale, że takie festiwale mają miejsce i dzięki naszej rozmowie kobiety usłyszą, że są faceci, którzy pracują nad sobą, chcą żyć w prawdzie i głęboko. Taka zmiana przekonania z "nie ma" na "jest", to jest ogromna zmiana, to jest "game changer". Wierzę, że nasze przekonania kierują nas do odpowiednich ludzi i sytuacji. Jeżeli wiesz, że "da się" i masz w tym spokój, to to przychodzi.
**Anna Bilska:** Okej. To jest piękne, co powiedziałeś: "i mam taki spokój w tym i to wtedy przychodzi". Ten spokój jest ważny, a nie, że "kiedy? już! teraz! czemu tak długo?".
**Tomasz Horecki:** To nie jest spokój, to jest brak, to jest oczekiwanie. A relacje są według mnie cudowną przestrzenią do znalezienia siebie i do rozwoju. Dużo trudniej być "oświeconym" człowiekiem w rodzinie, niż siedzieć samotnie w jaskini i medytować. Nikt tak nie pokaże nam rzeczy, które wciąż chcą się w nas uzdrowić, jak nasza partnerka.
**Anna Bilska:** Niesamowite co powiedziałeś. Absolutnie się z tym zgadzam. Wiesz, ta niecierpliwość pojawia się, kiedy dziewczyny przychodzą i chcą już randkować. Mówię im: "Może zacznijmy od skończenia z tym randkowaniem. Zajrzyj najpierw w głąb siebie". Ale tej cierpliwości brakuje, ma być "już". A potem trudne przeżycia budują przekonanie, że nie ma mężczyzn, z którymi można normalnie żyć. Relacja pokazuje nam nasze słabości. Jak ty to obserwujesz w swojej rodzinie? Bo nie ma w domach tej jaskini, gdzie możemy pobyć sami ze sobą, a to też fajne uczucie. Ja odkryłam dla siebie "zieloną jaskinię" – las, gdzie jest cisza.
**Tomasz Horecki:** Tak, bo ja kocham las i drzewa. Las stoi i zawsze cię przyjmie, wysłucha. Jak potrzebujesz łagodności, pójdziesz pod brzozę. Jak potrzebujesz mocy – pod dąb. Zamiast rozmawiać z AI, możesz porozmawiać z drzewem, wypowiedzieć to na głos, poczekać, aż szybkie myśli opadną, i usłyszeć w tym siebie. Cała nasza biologia sprawia, że w lesie czujemy się lżejsi i zasileni.
**Anna Bilska:** Kiedy dzisiaj pójdę do lasu, na pewno wezmę to sobie do serca. Wcześniej traktowałam las jako całość, a ty mi przypomniałeś, że są tam różne energie i można zaczerpnąć to, co nam w danej chwili potrzebne.
**Tomasz Horecki:** Las to wspaniały ekosystem, od którego my ludzie możemy uczyć się współistnienia. Drzewa łączą się przez grzybnie, wiedzą, że łatwiej im przetrwać, utrzymać wilgotność. To cała wymiana zasobów i wzajemne wsparcie.
**Anna Bilska:** Dziękuję za inne spojrzenie. Słuchaj, powiedz mi, jak można z tobą pracować? Mówimy o pracy fizycznej na miejscu? Ja widzę to jako połączenie terapii, fizjoterapii z pracą nad energią.
**Tomasz Horecki:** Nie nazywam tego terapią, bo terapia zakłada, że coś trzeba naprawić. Ja jestem świadkiem. Tworzę bezpieczną przestrzeń, w której ciało i mental mogą się uzdrawiać, a ja temu towarzyszę. Czasami słowem, czasem dotykiem, a nieraz po prostu cichą obecnością. Cisza i bezruch są interfejsem, w którym możemy się spotkać sami ze sobą.
**Anna Bilska:** Czyli do tego trzeba spotkać się fizycznie? Nie zrobisz tego online w takiej rozmowie?
**Tomasz Horecki:** Mogę porozmawiać. Robiłem też sesje online. Rozmową można na przykład pomóc komuś przełamać to przekonanie i uwierzyć, że dobrzy, świadomi mężczyźni istnieją. Ale pełna praca z ciałem jest dużo głębsza fizycznie na miejscu. Nasze ciała to układy elektryczne. Jak je połączymy, położę dłonie, pojawia się ten przepływ. Myślę też o zorganizowaniu takich prozdrowotnych i prorozwojowych warsztatów pod Tatrami, z ukierunkowaniem stricte na uwalnianie, łagodny ruch, spacery i pracę z ciałem.
**Anna Bilska:** Rozumiem. Do czego możemy zaprosić osoby nas słuchające? Można cię znaleźć na Facebooku?
**Tomasz Horecki:** Tak, na Facebooku, na LinkedIn. Mam też stronę internetową. Spodziewałem się, że w naszej dzisiejszej rozmowie po prostu się prywatnie przedstawimy, a ty na spontanie zaproponowałaś nagranie. I bardzo się cieszę, czuję, że tak jest najlepiej.
**Anna Bilska:** Ja też. Wiesz, pojawiła się koncepcja, żeby stworzyć przestrzeń, Klub Singla. Przestrzeń, w której mogliby się spotkać ludzie świadomi, którzy pracują nad sobą i chcą tworzyć relacje. Bo portale randkowe bywają bardzo nieprzyjazne. Szukam mężczyzn, którzy dostrzegają taką potrzebę, bo dzisiaj coraz trudniej wchodzi nam się w relacje, w dużej mierze przez chaos i masę stereotypów o mężczyznach i kobietach.
**Tomasz Horecki:** Tak, część tych stereotypów jest prawdziwa. Wracamy tutaj do odwagi bycia autentycznym. Autentyczność to "zielona flaga" w relacji i chęć obustronnego rozwoju. Relacje wcale nie muszą być proste, wręcz raczej będą trudne. Gdy mija pierwsza euforia, pojawiają się rzeczy, które były przykryte. Samoświadomość i praca nad sobą jest absolutnie kluczowa, by siebie poznać. Czas dla siebie czy wyjścia do lasu, to wszystko przygotowuje nas do budowania relacji.
**Anna Bilska:** Tak. Ja odkryłam swoją drogę po nieudanych relacjach i wiem, że żeby relacja była trwała, trzeba to poukładać inaczej. Mam w głowie bardzo sprecyzowane rozwiązanie, czyli klub i baza wideowizytówek.
**Tomasz Horecki:** Cieszę się, żeśmy porozmawiali i że rozmowa tak popłynęła. Zasilam to intencją, żeby ludzie znajdywali siebie nawzajem. Wydaje mi się, że na Ziemi wszystko jest dualne. Druga osoba jest nam potrzebna, by pewne rzeczy zobaczyć w sobie. Nawet jeśli czujemy się pełni, to uzupełnianie się z osobą przeciwnej płci jest czymś cudownym, czego możemy tu doświadczyć. To jest dla mnie święta przestrzeń.
**Anna Bilska:** Dla mnie to taki dodatkowy byt. Jestem ja, mój partner i "my". Bardzo ci dziękuję za nasze spotkanie i rozmowę, jesteśmy w kontakcie!
Tworzę bezpieczną przestrzeń. Słyszę Cię i świadkuję moją obecnością, dotykiem i słowem temu co jest. To warunki, w których możesz uwolnić się od bólu fizycznego i emocjonalnego.
Oczyszczam naturę, kocham drzewa, zwłaszcza Dęby. Kocham jazdę na nartach, taniec oraz bycie w prawdzie z drugim człowiekiem.
Edukację odbyłem w Integral Body Institute oraz Touch of Presence School for Biodynamic Studies G. Milne.